Opinie - Sztyft na Hemoroidy - bezpieczne leczenie zimnem!

Przejdź do treści
SZTYFT NA HEMOROIDY
Czy wiesz, że ponad 50% dorosłej populacji cierpi na hemoroidy?



Kilka anonimowych opinii o sztyfcie, o które poprosiliśmy naszych kupujacych:
            
Uprawiam sporty  plus siłownia, w zwiazku z tym cierpię na "delikatny  problem". Natychmiast  pojawiło się pytanie co dalej, bo ból po ćwiczeniach był okropny... Lekarz powiedział smarować, ale to nie pomagało na dłużej. Kolega z siłowni poradził sztyft przeciw hemoroidom. Początkowo nie wierzyłem że moze pomóc! Ale po  pierwszym użyciu swędzenie zniknęło niemal natychmiast, a guz o połowę  zmniejszył się po kilku dniach!  Sztyft natychmiast usuwa objawy i ból, a do sportów wróciłem zaraz po ustąpieniu  symptomów. Teraz używam sztyftu w  celach profilaktycznych, ale na razie nawrotów nie było.

Andrzej, 39 lat
            
Po urodzeniu,  zaczęłam mieć kłopoty z hemoroidami, dziecko ma już sześć miesięcy, a choroba  nadal mi dokucza. Próbowałam pozbyć się choroby na różne sposoby, różne  maście, nasiadówki, ale wynik pozostał praktycznie bez zmian – leki z apteki pomagały,  ale na krótko. Niektóre maście wywoływały u mnie podrażnienia. Byłem już bardzo  zdesperowana. Ale ostatnio, koleżanka zalecała mi kupić sztyft na  hemoroidy i po zastosowaniu tego sztyftu, pozbyłam się w końcu hemoroidów. Sztyft jest łatwy w aplikacji, nie powoduje alergii i dość  tani, polecam!
            
Krystyna - 28 lat
            
Nie wiem właściwie kiedy sie zaczeło. Moze od tej mojej siedzącej biurowej pracy? W kazdym razie zaczeły mi dokuczać hemoroidy. Bolesna pupa po toalecie, drobne krwawienia. Wsty u lekarza i maść. Nie wiele to dawało. Gdzieś przeczytałam o leczeniu zimnem. Sposób to obciąć palec z gumowej rekawiczki, nalać wody i do zamrażarki. POMOGŁO. Ale uciążliwość tej metody męczyła. I wtedy trafiłam na sztyft krtiogeniczny. Ależ wygoda.  Nić się nie rwie,  nic nie moczy, nie wycieka. PoLECaM.
            
Jadwiga - 48 lat
            
Nigdy mnie te rzeczy nie dotyczyły, aż tu nagle sie zaczeło od puszczania latawca full power (6m2 żagla). wysiłek w utrzymaniu tego potwora był ogromny. Na drugi dzień od wysiłku wyskoczyły jakieś bable w pupie. Bolało niemiłosiernie...
Maście nie pomagały na długo, sprawa się przeciągała w czasie. I wtedy trafiłem na sztyft. Nieufny, ale koszt nie był taki straszny, kupiłem jeden. i to było to!
Z dnia na dzień było coraz lepiej. Po kilku dniach zapomniałem o bólu. Latawca boję sie puszczać przy wiekszym wietrze do dziś. :-)
            
Paweł - 38 lat
Wróć do spisu treści